Street-panorama. Gdybym przeczytał gdzieś, że jakiś link prowadzi do czegoś, co można nazwać street-panoramą, to bym bez wahania kliknął na niego bez dodatkowych zachęt (lub zniechęt ;-) ).
Autor sprytnie wykroił z większej i codziennej przestrzeni, to co jest istotą fotografii - to czego przeciętny przechodzień zupełnie nie widział. W tym przypadku jest to kontekst uzupełniających się postaci, poziomów, rzeczywistości. Czy to jest zdjęcie o tym, co nas łączy, czy o tym, co nas dzieli? Nie jest to zupełnie istotne, tak jak nie jest istotne dla kogo fotografia jest światłem, a dla kogo dostrzeganiem powszechnie niedostrzegalnego.
Autor sprytnie wykroił z większej i codziennej przestrzeni, to co jest istotą fotografii - to czego przeciętny przechodzień zupełnie nie widział. W tym przypadku jest to kontekst uzupełniających się postaci, poziomów, rzeczywistości. Czy to jest zdjęcie o tym, co nas łączy, czy o tym, co nas dzieli? Nie jest to zupełnie istotne, tak jak nie jest istotne dla kogo fotografia jest światłem, a dla kogo dostrzeganiem powszechnie niedostrzegalnego.